Szwecja na rowerze – relacja z przejazdu pięknymi trasami tego kraju (800 km)
Szwecja to prawdziwy raj dla rowerzystów. Kierowcy aut traktują rowerzystów z szacunkiem, jest mnóstwo malowniczych tras – asfaltowych, szutrowych. A do tego można bezpiecznie rozbijać namiot w dowolnym miejscu. Powyższy wstęp to zwięzła charakterystyka tego skandynawskiego raju dla rowerzystów.
Relacja z przejazdu – Ystad -> Sztokholm
Jako 4-osobowa ekipa trasę zaczęliśmy w Ystad. Zaplanowaliśmy, że podczas tej wyprawy przejedziemy około 800 kilometrów do stolicy – Sztokhjolmu. Później planowaliśmy powrót (albo rowerami, albo pociągiem) do portowej miejscowości Nynäshamn.

Trasę podzieliliśmy na 8 odcinków:
- Dzień 1 – Ystad -> okolice Aspet: 110 kilometrów;
- Dzień 2 – Okolice Aspet -> okolice Eriksbergu: 87 kilometrów;
- Dzień 3 – Eriksberg -> Ekenås: 129 kilometrów;
- Dzień 4 – Ekenås -> Draget: 141 kilometrów;
- Dzień 5 – Draget -> Västervik: 100 kilometrów;
- Dzień 6 – Västervik -> Stegeborg – 95 kilometrów;
- Dzień 7 – Stegeborg -> okolice Tystbergi: 93 kilometry;
- Dzień 8 – okolice Tystbergi -> Vagnhärad: 47 kilometry;
Niestety 8 dnia nie dojechaliśmy do konńca. w Jednym z rowerów został uszkodzony napęd. Ostatnie 30 kilometrów do Sztokholmu pokonaliśmy pociągiem.

Mimo wszystko nie czujemy specjalnie niedosytu. Zabrakło zaledwie 30 kilometrów, by dojechać do stolicy Szwecji.
O czym pamiętać przed wyjazdem na rowery do Szwecji?
Jest kilka niespodzianek, które trzeba wziąć pod uwagę przed przybyciem do tego skandynawskiego kraju. Jedne są pozytywne, inne nieco mniej. Te istotne omawiamy poniżej.
Allemansrätten – czyli możesz leganie rozbić namiot, gdzie chcesz
Piękną rzeczą, która pozytywnie zaskakuje turystów z Polski w Szwecji jest tzw. Allemansrätten. To zapisane w szwedzkiej konstytucji prawo powszechnego dostępu do przyrody, które działa jak żadne inne w Europie – pozwala każdemu, niezależnie od tego, czy jest mieszkańcem czy turystą, swobodnie poruszać się po lasach, łąkach i wybrzeżach, niezależnie od tego, kto jest właścicielem danego terenu. Dla kogoś, kto przyjechał z kraju, gdzie każdy skrawek lasu ma tabliczkę „własność prywatna, wstęp wzbroniony”, to prawdziwa rewolucja mentalna.

W praktyce oznacza to, że jadąc na rowerze przez Szwecję, nie musisz szukać kempingu na noc. Gdy zapada zmrok, po prostu zjeżdżasz z drogi, znajdujesz ładną polanę albo skrawek lasu nad jeziorem i rozbijasz namiot – bez pytania kogokolwiek o zgodę. Możesz też zbierać jagody i grzyby, kąpać się w jeziorach, pływać kajakiem czy po prostu rozłożyć się na trawie na piknik. Wszystko to jest całkowicie legalne i naturalne dla samych Szwedów, którzy traktują to prawo jako część swojej tożsamości narodowej.
Allemansrätten ma jednak swoje granice, o których warto pamiętać. Namiot powinien stanąć w rozsądnej odległości od najbliższego domu (przyjmuje się około 150 metrów), a na jednym miejscu nie powinno się obozować dłużej niż jedną, maksymalnie dwie noce. Nie wolno biwakować na polach uprawnych, w prywatnych ogrodach czy na terenach bezpośrednio przylegających do zabudowań. Obowiązuje też złota zasada „nie zostawiaj śladów” – po sobie zabieramy wszystkie śmieci, nie łamiemy drzew, a ognisko rozpalamy tylko tam, gdzie jest to bezpieczne i dozwolone (w okresach suszy obowiązują częste zakazy). W parkach narodowych mogą obowiązywać dodatkowe, bardziej restrykcyjne zasady, więc warto sprawdzić lokalne oznaczenia.
System Bolaget – pewna niedogodność dla osób chcących skosztować napojów procentowych
System Bolaget to szwedzki monopol państwowy na sprzedaż mocniejszego alkoholu. Piwo do 3,5% kupisz w zwykłym sklepie, ale wino czy wódkę – tylko w tych specjalnych placówkach. Bywają zamknięte już o 18, a w niedziele nieczynne wcale.
Dla rowerzysty to realna niedogodność. Trzeba planować zakupy z wyprzedzeniem i pilnować godzin otwarcia w mniejszych miejscowościach. Brak Bolaget po drodze może oznaczać suchy wieczór pod namiotem, więc warto zaopatrzyć się zawczasu. 🙂

Jak się dostać na wyprawę rowerową z Polski do Szwecji?
Najwygodniejszym sposobem dotarcia do Szwecji z rowerem jest prom – nie trzeba demontować ani specjalnie pakować jednośladu, wystarczy wjechać nim na pokład. Polskie porty promowe (Świnoujście, Gdańsk i Gdynia) oferują kilka tras prowadzących bezpośrednio do południowej i wschodniej Szwecji, a wiele linii ma specjalne oferty dla pasażerów podróżujących z rowerem.
Wybór trasy zależy głównie od tego, w którą część Szwecji chcesz trafić – krótsze przeprawy lądują na południu (Ystad, Trelleborg, Malmö), skąd bliżej jest do Stockholmu czy Göteborga drogą, a dłuższe (Gdańsk-Nynäshamn, Gdynia-Karlskrona) skracają później dystans rowerowy, kosztem dłuższego czasu na promie.
Główne trasy promowe Polska – Szwecja:
- Świnoujście – Ystad (Polferries/Unity Line, ok. 7 godz.)
- Świnoujście – Trelleborg (TT-Line, ok. 5-6 godz.)
- Świnoujście – Malmö (Finnlines, ok. 9 godz.)
- Gdańsk – Nynäshamn (Polferries, ok. 18-19 godz., blisko Stockholmu)
- Gdynia – Karlskrona (Stena Line)

Bezpieczeństwo (ale wymagające czujności)
Szwecja słynie z dobrze utrzymanych dróg i kierowców szanujących rowerzystów, a infrastruktura w miastach i na popularnych szlakach jest na wysokim europejskim poziomie. Nie jechaliśmy w głąb lądu, tam może warunki są trochę trudniejsze. Jednak, jadąc wzdłuż wybrzeża Bałtyku, nie ma czego się obawiać pod kątem stanu dróg.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo osobiste, warto znać pojęcie utsatta områden – tak szwedzka policja nazywa obszary geograficzne o niskim statusie społeczno-ekonomicznym, gdzie przestępczość wpływa na lokalną społeczność. Skupiają się one na obrzeżach Sztokholmu, Malmö i Göteborga, np. w dzielnicach Bergsjön, Hammarkullen czy Hjällbo. To miejsca peryferyjne, poza trasami turystycznymi, więc rowerzysta trzymający się centrów i szlaków nie ma powodu tam zajeżdżać – przed dłuższym postojem w mieście warto jednak rzucić okiem na aktualną mapę tych obszarów na stronach szwedzkiej policji.
Generalnie warto zachować ostrożność. O ile na południu Szwecji, tam gdzie dominują rodowici Szwedzi, nie ma czego się bać, tak w większych miastach lepiej zachować czujność – na południu nie musisz zapinać roweru podczas wizyty w sklepie, w Sztokholmie jest to zdecydowanie zalecane.
Gdzie najładniej w Szwecji z perspektywy roweru?
Jeśli promem dopływasz do Ystad, trafiasz prosto w serce jednego z najatrakcyjniejszych rowerowych regionów Szwecji. Samo miasto warto zwiedzić, zanim wsiądziesz na siodełko – trzynastowieczna starówka Ystad słynie z pięknych szachulcowych kamieniczek, a wąskie uliczki kojarzone są fanom kryminałów ze słynnym komisarzem Wallanderem. Stąd najlepiej ruszyć na wschód, w stronę regionu Österlen, gdzie wybrzeże zamienia się w krajobraz jak z pocztówki.
Kilkanaście kilometrów za Ystad czeka pierwsza niespodzianka – kamienny krąg Ales Stenar, ustawiony na szczycie 37-metrowego klifu, do dziś pozostaje zagadką dla archeologów. Jadąc dalej wzdłuż wybrzeża, mijasz rybackie miasteczko Simrishamn z malowniczym portem, by trafić do Kivik – krainy jabłek, słynącej z lokalnego cydru. W tym samym regionie znajdziesz też jedną z najpiękniejszych plaż w kraju – Sandhammaren, z białym, drobnym piaskiem i dzikimi wydmami.
Czy warto jechać na rowery do Szwecji? (podsumowanie)
Odpowiedź brzmi: zdecydowanie tak – i trudno znaleźć lepsze miejsce w Europie na rowerową przygodę, która łączy wolność, dziką przyrodę i poczucie bezpieczeństwa w jednym pakiecie. Gdzie indziej możesz zjechać z drogi o zachodzie słońca, rozbić namiot na polanie nad jeziorem i zasnąć bez pytania kogokolwiek o zgodę? Allemansrätten to coś więcej niż tylko prawo, ale też filozofia, która zmienia sposób, w jaki podróżujesz, i sprawia, że każdy dzień w trasie kończy się inną, malowniczą „rezydencją” na jedną noc.
